FANDOM


Wprowadzenie. W tle las, na pierwszym planie kamienie i pnie drzew w całości pokryte jaskrawozielonym mchem. W miarę jak tło zmniejsza się, na środek ekranu wjeżdżają napisy w zielonym kolorze: „Wielkie Konflikty” i „Adam vs Wąż”. Po zniknięciu napisów, obraz zanika w kolor czarny.
Obraz ponownie jaśnieje. W tle słychać flet. Na ekranie widać pajęczynę rozciągniętą między gałązkami. Na obrzeżach ekranu wyświetlają się napisy: „Godz. 10:29” oraz „Eden. Dwa tygodnie po stworzeniu świata.” Kiedy napisy znikają, obraz przedstawia małego pająka, siedzącego przy wykonanej z pajęczyny dziurze. Po chwili bardzo szybko chowa się w środku.
Cięcie na twarz Węża, który spogląda do tyłu na ziemię, a po chwili odwraca wzrok w stronę kamery. Przedstawiony on został jako biały mężczyzna, z żółtym zarostem i plamami na skórze oraz z czerwonymi oczami. Nagle spoza kamery nadlatuje pięść i uderza Węża prosto w twarz. W tym samym momencie muzyka przestaje grać.
Wąż: Aj, oj, oj, ała!
Zakrywa twarz w dłoniach, przechyla głowę do tyłu, potem do przodu, a następnie prostuje ją i spogląda w kamerę.
Wąż: Adam, prawda?
Adam: Nie, Ewa.
Wąż:
Z zadowoleniem.
Ewa?
Cięcie na twarz zdenerwowanego mężczyzny, Adama. Na szyi naszyjnik z korali oraz kłów.
Adam: Nie, Adam!
Wąż: Ha! Aleś mnie nabrał. No, fajnie się gadało, pa!
Próbuje odejść.
Adam: Wybierasz się gdzieś?
Wąż: Nie, nie, nie, własnie zostaję tutaj, bo coś chciałeś pogadać chyba.
Adam: Dobra, posłuchaj mnie zajączku. Przestań tak pajacować, to może cię nie zabiję.
Wąż: Znaczy, generalnie to jestem wężem.
Ponownie dostaje w twarz od Adama.
Zajączkiem! Zajączkiem!
Adam: Zostawisz moją żonę w spokoju?
Wąż podnosi głowę, z jego nosa leci krew.
Wąż: Co?
Adam: Jajco. Dobrze wiesz, o czym mówię. Łazisz za nią bez przerwy i gadasz o zakazanym owocu.
Wąż: Raz coś wspomniałem.
Adam: Jak ty masz w ogóle na imię?
Wąż: Sławek.
Adam: Dobra, słuchaj, Sławek. Będę ci mówił Sławek, dobra? Czy ty masz jakiś problem z przyswajaniem informacji? Jest jedno drzewo, z którego nie wolno nam jeść.
Mówiąc to, trzyma przed twarzą Węża palec uniesiony w górę.
A ty łazisz ciągle za moją kobietą i namawiasz ją, żeby jadła właśnie z tego drzewa. Ty jesteś jakiś głupi? Ile widzisz palców, Sławek?
Wyciąga przed siebie rękę i unosi w górę trzy palce.
Wąż: Noo, yy--
Zostaje spoliczkowany przez Adama.
Pięć.
Adam: No czyli nie jesteś głupi, no to gdzie tu leży problem?
Wąż:
Lekko wystraszony.
A nie ma problemu. Mogę sobie iść tam pokicać sobie.
Adam: Nie, nie możesz sobie iść. Moja żona nie może iść się spokojnie odlać do lasu, żebyś jej nie zagadał. Ile to tak trwa?
Wąż: A, niedługo.
Adam: No nie mów mi, że niedługo, jak wiem, że długo.
Wąż: No bo ty w ogóle o nią nie dbasz.
Adam: No nie dbam o nią, bo nie mam kiedy o nią dbać, bo jej ciągle nie ma w domu.
Wąż: No wiesz, z jakiegoś powodu musi jej nie być.
Adam: Nie ma jej, bo ciągle jest z tobą.
Wąż: Bo może woli mnie od ciebie?
Adam: Nie, nie woli ciebie ode mnie, po prostu cały czas za nią łazisz.
Wąż: A może to ona łazi za mną?
W końcu Adam nie wytrzymuje. Łapie Węża za szyję i przechyla go do przodu. Lekko się na nim pochyla i rozgląda dookoła. Wąż jest widocznie wystraszony.
Adam: Oj, Sławeczku. Ja widzę, że ty się świetnie bawisz, co?
Wąż: Staram się jak mogę.
Adam: Wiesz co, ja tobie rewelacji nie wróżę, jak ty będziesz tak majstrował koło tego drzewa, wiesz? Bóg się w końcu wkurzy i coś ci zrobi.
Wąż: Przepraszam.
Adam pochyla się do ucha Węża i mówi groźnym tonem.
Adam: Wara od mojej kobiety, bo ci nogi z dupy powyrywam!
Mężczyzna ciska Wężem o ziemię. Cięcie na widok z nieco oddalonego miejsca. Wąż opada na ziemię, krzycząc z bólu, a Adam – teraz ukazany w całości, nago – powoli odchodzi dalej w las. Po chwili odwraca się do węża i grozi mu palcem.
Adam: Będziesz pełzał, rozumiesz?! Będziesz pełzał!
Po tym odwraca się i idzie dalej. W tle słychać niepokojącą muzykę, z towarzyszącym jej czasem niskim, męskim głosem. Zbliżenie na twarz Węża.
Wąż:
Demonicznym głosem.
Będę pełzał jak zjesz owoc, frajerze.
Cięcie, napisy końcowe.
Scena po napisach. Na ciemnym tle, biały napis: „2 dni później…”. Ukazuje się obraz zadowolonego Węża. Nie ma żadnych kończyn i leży na trawie.
Wąż: A! Gołodupiec jeden. O, „zostaw moją kobietę”, kurde. He he he he he! A, i kto się sfrajerzył, co?
Spogląda w prawo, nagle odsuwa głowę do tyłu.
Ty, weź, weź, komar! Ej!
Kiedy Wąż zaczyna krzyczeć, na ekranie pojawiają się podziękowania.
Wąż: Aaa! Aeej! Yyaa! Aaa! Kurde! Poszedł! Aau!